
Czasem człowiek musi napisać coś tylko dla beki. Internetowy mem stał się inspiracją dla gry-eksperymentu, która może niekoniecznie jest grywalna, ale nie wszystkie gry takie muszą być.
Niebezpieczeństwo zagraża oceanowi, a to sprawia, że raz jeszcze rybi wojownik musi wyruszyć na niebezpieczną misję. Jako kolejne wcielenie ducha obrońcy oceanu musisz uzbroić się w nóż i stawić czoła zagrożeniu. Wszystko, co pływa, liczy na ciebie.
Fishblade to gra, w której zastanawiam się, jak kilka osób może kierować jedną postacią i czy da się to robić bez kostek. Jest tu kilka dziwnych rozwiązań i odpowiedzi na pytania, których nikt nie zadał i chyba nie miał potrzeby zadawać. I tak jest super.